
Góry Szałas, Kozubowa i Rówina przybliżą się ku miastu i zasypią je na wieki…
Wcześniej, na odgłos anielskich trąb, Jabłónków zaleją wody Olzy i Łomnej!
Taki lokalne proroctwo zapisał Bogumił Hoff, ‘odkrywca Wisły’, podczas swoich podróży na Śląsk Cieszyński. W jego notatkach, wydanych w roku 1888 znajdują się m.in. jedne z pierwszych zapisów naszych miejscowych bajek.
Jest też owa dziwna przepowiednia.
Trzeba się bać?
Na szczęście jest w niej jeden haczyk. Drobny druczek.
Stanie się dopiero wtedy, kiedy wszyscy mieszkańcy Jabłónkowa będą u siebie w domach.
Co oczywiście nie nastąpi nigdy, bo Jabłónczanie znani są z tego, że smykają się bez końca po świecie.
Kiedyś w odległych stronach handlowali słynnym jabłónkowskim suknem.
Nie wiem, czym handlują teraz, albo i co innego robią za granicą, ale na tyłkach na pewno nie usiedzą.
Śpijcie spokojnie.



